Alarmy bombowe w całym kraju!

Podziel się:
bomba

Sukces polskich organów ścigania. Udało się ująć wrocławskiego bombera, który według mediów, nie tylko chciał wysadzić autobus wrocławskich linii, ale w swoich terrorystycznych myślach postawić miał sobie za cel zrobienie zamachu podczas Światowych Dni Młodzieży. Niedoszły zamachowiec był studentem trzeciego roku chemii, Polakiem, katolikiem i… wyborcą partii KORWiN! Na dodatek całym krajem wstrząsają alarmy bombowe, choć nie wybuchła jeszcze ani jedna bomba. O co w tym chodzi?

Nasze media z jakąś masochistyczną satysfakcją podają powyższe informacje. Mówią: „Patrzcie, psychopata został ujęty. Nie dość, że chciał zabić ludzi, to jeszcze był POLAKIEM. Ale to nie wszystko, był też KATOLIKIEM!” A jakby ktoś jeszcze nie zdążył zrozumieć, że Polak i katolik to jest najgorszy sort człowieka, to na deser dorzucają, że podczas wyborów deklarował głosowanie na partię KORWiN. No, to już chyba gorzej być nie może, prawda? Nie dość, że Polak, katolik to jeszcze wyborca tego „wariata w muszce”. Ale czy myślicie, że to szczyt absurdu? Skądże! Młody student chemii miał planować zamach na Światowych Dniach Młodzieży. Z wielkim zdziwieniem czytam te wszystkie rewelacje, które z serwują nam nasze nieocenione media „niezależne” i łapię się za głowę, bo o co w tym wszystkim ma chodzić? Dziennikarze przecież również są Polakami, dlaczego zatem z jakąś niezrozumiałą dla mnie radością uwypuklają narodowość niedoszłego zamachowca? Dlaczego w podobnym stopniu nie informują o pochodzeniu i wyznaniu morderców i zamachowców z Brukseli, Paryża czy Londynu? Odpowiedź jest moim zdaniem dość prosta i choć staram się zawsze przesiewać wszystkie rewelacje i teorie spiskowe przez drobne sito, to jednak stwierdzam, że w tym przypadku zauważyć można coś dziwnego. Mediom jego rodowód jest na rękę. Na dodatek doświadczamy medialnej histerii. Alarmy bombowe ogłoszone są w niektórych budynkach w większych miastach, na podstawie telefonów.

Gdy na początku miesiąca redaktor Żakowski stwierdził, że Komitet Obrony Demokracji powinien stać się takim polskim Hamasem, nikt ze wspomnianych już „niezależnych” mediów nie podnosił larum. Jedynie dziennikarze i publicyści sympatyzujący z PiS kilka dni podrzucali odbiorcom ten temat. A to, co powiedział Żakowski, było nie tyle nieporozumieniem, ile karygodną i cyniczną grą mającą w Polakach wzniecić podziały. Przecież Hamas jest odpowiedzialny za całą masę zamachów terrorystycznych w Izraelu, w których giną niewinni ludzie! Nie wierzę, że redaktor tego nie wiedział. Na domiar złego, w roku 2010 mieliśmy przypadek morderstwa na tle politycznym. Miał on miejsce w Łodzi, gdzie Ryszard Cyba- emerytowany taksówkarz, bezdzietny i rozwiedziony, zamordował pracownika w biurze PiS, przy okazji dotkliwie raniąc drugiego. Wpędzanie więc szeroko rozumianej „prawicy” w psychozę fanatyzmu jest rażącą manipulacją.

Artykuł zacząłem pisać 26 maja, ale kończę dziś tj. 27 maja. I bardzo się cieszę, że zaczekałem. Dzień dzisiejszy przyniósł nam kolejne doniesienia na temat domniemanych bomb. Alarmy bombowe już  nie tylko we Wrocławiu, ale też w Ostrołęce, Katowicach czy Krakowie. Zaczyna się swoista mania, której podłoża należy szukać na szczeblach władzy, nie wśród zradykalizowanych obywateli. Moim zdaniem społeczeństwo dostaje sygnał, mający nas sprowokować. To w najbliższym czasie aresztowanych zostanie najwięcej osób podejrzanych o pirotechniczne zainteresowania. Oczywiście zostaną oni wypuszczeni po zbadaniu sprawy, ale nie będzie to bezcelowe. W Polsce nigdy wcześniej nie mieliśmy realnego zagrożenia terrorystycznego, stąd władza staje na głowie, by zapewnić bezpieczeństwo. Hipotetyczny zamach podczas Dni Młodzieży, bądź szczytu NATO w Warszawie byłby nie tylko kompromitacją, ale przede wszystkim pretekstem do kolejnych antyrządowych demonstracji.

Władza zrobi wiele, by przekonać Polaków do sytuacji zagrożenia. Media zrobią drugie tyle by pokazać, że to prawa strona jest tą fanatyczną i niebezpieczną. I stąd mamy wspomnianą psychozę strachu, która dostarczana jest do nas wszystkimi kanałami. Jest ona na rękę i rządowi i opozycji. Pytanie jest tylko jedno: co z tego będą mieć Polacy? Nie dajmy się wpędzić w jakieś nieprawdopodobne gry, którymi raczą nas wszyscy wokół. Nie dajmy się zmanipulować i nie popadajmy w paranoję. Polska wciąż jest krajem bezpiecznym, a obecne alarmy bombowe nie są przypadkiem i jakimś niespotykanym zbiegiem okoliczności, a wykorzystaniem sytuacji przez władzę, która kurczowo trzyma się swoich racji. Szkoda tylko, że wprowadzanie paniki negatywnie odbija się na społeczeństwie, które może czuć się zagubione. Chyba, że o to chodzi…

Podziel się: