Brexit, czyli jak politykę robią Brytyjczycy

Podziel się:
brexit

„Świat brytyjski jest oddzielony od świata”- stwierdził angielski dramaturg Ben Jonson cztery wieki temu. I jest w tych słowach coś, co większość z nas wie od dawna. Brexit, czyli referendum w sprawie wystąpienia z Unii Europejskiej nie jest żadnym objawem, tylko kolejnym dowodem na odmienność interesów brytyjskich, a przede wszystkim na umiejętne wykorzystanie swojej izolacji terytorialnej.

Zjednoczone Królestwo ukształtowało się w roku 1707. Utrzymanie względnej spójności politycznej i terytorialnej przez taki czas jest nie lada wyczynem. Nie jest tajemnicą, że trzon tej struktury stanowią Anglicy, których ciekawą cechą jest uprawianie bezwzględnej polityki. Polityka ta daje bardzo dobre skutki dla nich, jako narodu, jednak może być boleśnie odczuta przez zagranicznych partnerów. Podczas II Wojny Światowej mierna polityka zagraniczna obozu sanacyjnego, uczyniła Polskę pierwszą ofiarą zbrojnej kampanii Niemiec. Jednak nie byłoby tego, gdyby Brytyjczycy nie zaproponowali nam wejścia do swojego sojuszu. Niemcy, zdając sobie sprawę z zagrożenia na dwóch frontach, woleli najpierw pokonać przeciwnika, który mógłby się dla nich stać potencjalnym zagrożeniem. Atakując najpierw Francję, spowodowaliby natychmiastową reakcję polskiej armii. Tak więc, nawet nie sama reakcja Brytyjczyków na atak na Polskę była ukazaniem ich prawdziwej twarzy.

Wyspiarze od zawsze cechowali się „innością”, a kolejnym na to dowodem jest wynik referendum w sprawie członkostwa w Unii Europejskiej. Nie jest istotne, że formalnie to referendum nie ma żadnej wagi. Nie jest też przedmiotem rozważań wynik działań, które Zjednoczone Królestwo odcinają od tak zwanej wspólnoty europejskiej. Uczestnicy brytyjskiego życia politycznego potrafią prowadzić suwerenną politykę, która zawsze sytuuje ich w pozycji istotnego gracza.

Brexit jest, tak naprawdę, jedynie zagraniem propagandowym, które ma na celu wywalczyć Brytyjczykom lepszą sytuację w rozmowach gospodarczych, czy politycznych. W mediach pokazują go, jako kamień milowy w relacjach wewnątrz Unii Europejskiej, ale w rzeczywistości nie będzie on miał niedługo większego znaczenia. Sytuacje na rynkach walut wrócą do normy, gospodarka nie zmieni swojego toru, a jedynie dofinansowania europejskie będzie trzeba nieco uszczuplić. To chyba dobrze.

Podziel się: