Bronisław Komorowski – smutny koniec byłego prezydenta

0
Podziel się:
Bronisław Komorowski

Początek kampanii prezydenckiej A.D. 2015- urzędujący na ten czas prezydent Bronisław Komorowski odnosi miażdżące zwycięstwa w sondażach poparcia, jednak wybory zostają przegrane. Jest to zwiastun początku władzy Platformy Obywatelskiej, która po sześciu latach rządzenia całym krajem, zaczyna się chwiać. Donald Tusk, który mimo dużego poparcia społecznego, ulotnił się do Brukseli nie pomaga swojej partii w zwycięstwie, a nawet celowo dystansuje się od byłych podwładnych i prezydenta. Bronisław Komorowski pozostaje na placu boju sam ze swoim sztabem. Ludzie pragną zmiany, choć nie są pewni jakiej. Jednak te wybory były do wygrania, mimo dobrego, lecz nieznanego kandydata wystawionego przez Prawo i Sprawiedliwość.

Bronisław Komorowski był osobą z wielkim potencjałem, którego głównym atutem była sympatia wyborców. Nawet te wpadki, jak wchodzenie na krzesło w Japonii, „szoguny”, błędy ortograficzne, czy nudne przemowy nie skreślały go dla wyborców. Wyborcy chcą spokoju, a Komorowski im go gwarantował. Jego błędy były tego odzwierciedleniem, bo uważano go za osobę zbyt słabą, by mógł wywołać tarcia między Polską, a sąsiadami. Mało kto pamiętał jego kreowanie się w domu Barbary Blidy, tuż po jej śmierci. Komorowski, wbrew obiegowej opinii, nie był głupi i potrafił tak postępować, by ukierunkować na siebie sympatię głosujących. Pomagał w tym oczywiście jego sztab, a przede wszystkim bliskość Donalda Tuska, którego do dziś wiele osób uważa za niezwykle dobrego premiera, który postawił tamę IV RP braci Kaczyńskich.

Coś się jednak stało, bo Platforma odwróciła się od swojego człowieka. PO, której szefem była namaszczona przez Tuska Ewa Kopacz stała się namiastką partii, którą była przed ustąpieniem Tuska. Ewę Kopacz ratowała jedynie płeć, bo gdyby mężczyzna popełniał takie błędy jak ona już dawno zostałby zmieciony przez konkurencję. Bronisław Komorowski wiedział, że Platforma się zwija. Osłabiona aferami, pozostawiona Ewie Kopacz nie miała szans z bardzo dobrą kampanią PiS. Prezydent poczuł więc swoją szansę. Były jednak dwie przeszkody- urząd jaki pełnił, który nie pozwalał mu na bycie członkiem partii, oraz Grzegorz Schetyna. Komorowski postanowił działać za zasłoną, starając się przekonywać do siebie lokalnych działaczy, a przede wszystkim obsadzać swoimi zwolennikami partyjne regiony. Szara eminencja Platformy, czyli wspomniany wyżej Grzegorz Schetyna nie pozostawał mu dłużny, bo nie chciał być już dłużej „tym drugim”. Walka nabrała tempa.

Komorowski, jak mniemam, na własne życzenie osłabiał swoją kampanię, jednak stał się zakładnikiem urzędu prezydenta. Jego sztab wyborczy robił wszystko, by te wybory przegrać. Zaczął straszyć wojną, którą spowodować miały rządy PiS, a przekaz swój i przemowy pozbawił sielskiego charakteru, który tak przysparzał mu orędowników. To był jego wielki błąd, jak mniemam celowy. W rezultacie dzisiaj Komorowski jest tylko cieniem polityka, którym był za prezydenckiej kadencji. W telewizji publicznej bez ogródek puszczają słynny „przerwany wywiad” z Wojciechem Sumlińskim (informacja o wywiadzie).

Wielu było polityków, którzy stracili wszystko. Niektórym udało się wrócić do aktywnej działalności, inni już nigdy nie odegrają żadnej roli w życiu publicznym. Komorowski jest przykładem takiego polityka. Jego działalność aktualnie oparta jest na popieraniu marszów KOD. Były prezydent nie mógł chyba śnić o czymś gorszym. Jednak jego przyszłość może być odmienna. Wyborcy mogą zapomnieć jego wpadki i złe zagrania. Wówczas powróci były prezydent, który chciał by „zgoda budowała” i może stać się jednym z ważniejszych graczy na scenie. Jednak upłynąć musi jeszcze kilka lat.

Podziel się: