Kapitalizm & socjalizm – jak działają DZISIAJ?

0
Podziel się:
kapitalizm

Socjalizm, kapitalizm… Jedni mówią, że mamy w Polsce krwiożerczy kapitalizm, zaś wolnościowcy głoszą, że mamy ten wredny socjalizm. Ba, Janusz Korwin-Mikke wspomniał nawet o tym, że Jarosław Kaczyński buduje w Polsce… komunizm! Spójrzmy na to jednak z innej strony: jaka jest granica między socjalizmem, a kapitalizmem? Kiedy ustrój danego państwa jest bardziej taki, a kiedy jest bardziej w tą drugą stronę? Według mnie nie ma żadnej, nawet umownej granicy. W naszym kraju funkcjonuje co prawda w większości sfer ustrój socjalistyczny, ale poszczególne jednostki, czy organizacje, kierują się bardzo odmiennymi stanowiskami i działają w różne sposoby.

Zacznijmy od kapitalizmu. Czy ktoś nakazuje, na przykład rząd ustawami, aby każdy model smartfona wchodzący na rynek, taniał z roku na rok? Oczywiście, że nie. Producenci telefonów muszą mieć zatem jakiś inny powód, dla którego „wołają” za flagowy model telefonu dwa tysiące złotych, a po kilku latach przestają go sprzedawać, a nawet jeśli sprzedają, cena nie przekracza pięciuset złotych. Ten powód to oczywiście kapitalizm. Tak, kapitalizm w Polsce. Ten rzekomo wredny, krwiożerczy kapitalizm nie powoduje wyzysku na klientach, a powoduje obniżenie cen. Prawda, że brzmi to komicznie, w zestawieniu ze stereotypową opinią dot. kapitalizmu?

Ale – dlaczego kapitalizm? Otóż, poza systemem podatkowym który obejmuje oczywiście smartfony, ingerencja rządowa nie ma żadnego wpływu na ich cenę. Producenci telefonów mają wolną rękę i mogą obniżać ceny telefonów. Nie tylko mogą, ale muszą. Jeśli cena telefonu pozostanie taka sama, nowsze modele wchodzące na rynek będą miały identyczną cenę, co przełoży się na zanik popytu na starszy model. W takiej sytuacji klient kupi tylko nowszy telefon, albo żaden, bo nie będzie mógł sobie pozwolić na urządzenie w tak wysokiej cenie. O wiele lepszą alternatywą dla producenta jest obniżyć cenę starego modelu, po to, by biedniejsi klienci mogli go kupić – wtedy zysk jest oczywiście nie tak wysoki jak przy premierze urządzenia, ale nie jest zerowy. To właśnie kapitalizm, a w zasadzie to, że istnieje konkurencja, powoduje tendencję do malejącej ceny urządzeń wraz z upływem czasu.

Co zaś z socjalizmem? Dotyczy on m.in. cen paliw, czy biletów komunikacji miejskiej, pociągów, itd. Zrzucamy się na to wszystko wszyscy razem w podatkach, prawda? Zrzucamy się na kopalnie, zrzucamy się na komunikację, zrzucamy się na drogi, czy tory. Mimo to jednak ceny wciąż rosną, mimo że działa tam ten „kochany socjalizm”. Dlaczego?

Po pierwsze – paliwo jest nam bardziej potrzebne, niż nowy smartfon. Nowy smartfon, to jak nowy samochód: damy radę żyć tak jak teraz, nie posiadając go. Zaś tak samo jak nie skorzystamy z internetu w telefonie bez baterii, tak nie pojedziemy samochodem bez paliwa. Rząd wie, że nakładając ogromne podatki i akcyzy na paliwo, nie spowoduje tym samym, że wszyscy obywatele kraju przestaną na zawsze korzystać ze stacji benzynowych. Rząd wie również, że paliwa (w przeciwieństwie do np. prądu) nie wytworzymy sobie sami, więc po ulicach do tej pory jeżdżą głównie auta napędzane paliwem, ropą, lub gazem, ale to temat na osobny artykuł. Tutaj właśnie przejawia się pierwsza wielka plama socjalizmu: podatki.

Zaś na budowę dróg, nowe autobusy, tramwaje, czy tory, zrzucamy się wszyscy (razem z resztą Unii Europejskiej) w podatkach. Skoro finansujemy ową infrastrukturę i spółki, dlaczego dalej musimy płacić za bilety? Odpowiedź jest oczywiście prosta: pieniędzy nie starcza. Darmowe przejazdy komunikacją miejską lub pociągami pociągnęłyby za sobą jeszcze większy wzrost podatków. Ale dlaczego zatem (do jasnej cholery!) wciąż rosną ceny biletów? Źródło tego problemu to: działanie krzywej Laffera, droższe ceny paliw i możliwość jeszcze większego dojenia nas. Socjalizm zabija sam siebie! Pieniądze z funduszy na komunikacje miejską muszą pokrywać ceny paliw np. dla autobusów. Ceny paliw oczywiście rosną. Droższe paliwo oznacza droższe bilety. Droższe bilety oznaczają mniej konsumpcji innych towarów, wzrost oszczędności, co przekłada się na mniej wpływów z VAT-u do budżetu.

Komiczne, prawda? Tak, ale jest o wiele gorzej! Rosnące ceny paliw powodują przerzucanie się ludzi na komunikację miejską, zamiast jazdy autem. Wtedy przypada o wiele mniej paliwa na jednostkę, a więc dystrybutorzy paliw sprzedają ich mniej. W dodatku: ludzie którzy przestają jeździć autami, przestają jeździć także rekreacyjnie, przez co paliwa zużywa się jeszcze mniej. Wpływy z akcyzy i podatków obejmujących paliwa maleją, więc rząd je podwyższa. Historia zatacza koło, błędne koło, a wszystko to dzieje się dookoła nas. Jakie mamy tego skutki? Droższe paliwo, droższe bilety, więcej tłoku w autobusach. Skutki te dotykają portfela każdego z nas, a przecież to tylko jedna z setek warstw życia w naszym kraju. Oto jak działa socjalizm w Polsce. Aż chce się powtórzyć – komiczne, nieprawdaż?

Zatem Drogi czytelniku, tym artykułem dostajesz także odpowiedź na pytanie, które można postawić po lekturze jakiegokolwiek artykułu nt. inflacji – „dlaczego ceny niektórych towarów i usług rosną, a innych maleją?”. Polecam osobiście się zastanowić ile rzeczy na co dzień tanieje z powodu kapitalizmu, a ile drożeje z powodu socjalizmu. I co najważniejsze – jak bardzo taniałyby obecnie taniejące towary, gdyby socjalizm ich ani odrobinę nie musnął..?

Na koniec zapraszam Cię także na mój fanpage i kanał na Facebooku, oraz do polubienia fanpage OdbudowaRP, w prawym górnym rogu tej strony. Zaś klikając tutaj, trafisz na listę wszystkich moich artykułów.

Dotacja_Odbudowa_RP

Więcej informacji: TUTAJ

Podziel się: