Niemiecka AfD: gdy wygramy wybory zakażemy islamu i multi-kulti

Podziel się:
Niemiecka AfD

Niemiecka AfD uchwaliła w niedzielę na zjeździe w Stuttgarcie program, który całkowicie odrzuca islam i wielokulturowość. Domaga się także wycofania z Niemiec zagranicznych oddziałów wojskowych i broni atomowej. Wygląda na to, że Niemcy za panowania AfD, będą hermetycznym, może i samowystarczalnym państwem.

„Islam nie należy do Niemiec. Ortodoksyjny islam, który nie respektuje naszego porządku prawnego czy wręcz go zwalcza i rości sobie prawo do panowania jako jedyna obowiązująca religia, jest nie do pogodzenia z naszym porządkiem prawnym i naszą kulturą” – postanowili uczestnicy zjazdu, którym towarzyszyły gwałtowne protesty skrajnej lewicy; policja zatrzymała ok. 500 demonstrantów.

Program również wprowadza całkowity zakaz budowy i finansowania przez obce państwa meczetów na terenie Niemiec. zawiera postulat zakazu budowy i finansowania przez obce państwa meczetów na terytorium Niemiec.

Wiceprzewodnicząca partii Beatrix von Storch zapewniła jednak, że nie usunie z Niemiec wszystkich muzułmanów, a tylko tych działających politycznie, godzących w suwerenność Niemiec a także pochwalających działania Państwa Islamskiego.

Delegaci uchwalili także, że wyłącznie niemiecka kultura powinna być zasadą nadrzędną obowiązującą wszystkich mieszkańców Niemiec. Partia sprzeciwia się multikulturowości.

A teraz coś co jest dla nas wielkim zaskoczeniem! AfD domaga się umniejszenia wpływu Unii Europejskiej na państwa! Domaga się wzmocnienia kompetencji państw narodowych, a w przypadku niemożności zrealizowania tego celu – wystąpienia Niemiec z Unii. Delegaci na zjazd opowiedzieli się także za wycofaniem z Niemiec zagranicznych oddziałów wojskowych i broni atomowej.

Niemcy powinny się „wyemancypować” spod hegemonii USA – domagał się delegat Wolfgang Gedeon.

Kolejnym postulatem jest prywatyzacja mediów publicznych lub zakaz ich finansowania z abonamentu. Przegłosowano też wniosek przeciwko przyjęciu Turcji do UE.

W pierwszym dniu zjazdu, który odbył się w sobotę, uczestnicy dyskutowali nad stanem świadomości patriotyzmu Niemców. Jak powiedział przewodniczący AfD Joerg Meuthen: „Niemcy mają niestety ciągle jeszcze problem z przyznaniem się do patriotyzmu.”

Uważa, że błędem jest rozpowszechniana pogląd, że Niemcy ze względu na zbrodniczą przeszłość, nie mogą i boją się kochać swojego kraju. Według członków partii AfD to połączenie wolności i konserwatyzmu i „zdrowego patriotyzmu”.

Alternatywa dla Niemiec istnieje już ponad trzy lata. Powstała z hasła „Euro nie dla Niemiec”. Było to główne hasło partii, do czasu kryzysu imigracyjnego.

Wartym przypomnienia jest fakt, iż w marcu 2016 partia AfD odniosła mały sukces w lokalnych wyborach w Badenii-Wirtembergii, Nadrenii-Palatynacie i Saksonii-Anhalcie. W ostatnim sondażu opublikowanym w niedzielę przez „Bild am Sonntag” prawicowców poparło 13% ankietowanych, co lokuje ich na trzecim miejscu po CDU/CSU i SPD. Zieloni i Lewica za prawicowcami. Czyli jednak islamizacja i multi-kulti nie jest tak bardzo „Welcome Refugees”.

Z punktu widzenia Polski

AfD jest partią zdroworozsądkową a więc nie w smak dla Polskiej Racji Stanu. Dlaczego? Osłabienie Niemiec w drodze depopulacji leży w interesie Polski. Niemcy muszą być osłabieni nie tylko militarnie, ale i duchowo, muszą utracić tożsamość narodową, aby już nigdy nie zagrażali naszej zachodniej granicy. Choć z drugiej strony, tak po ludzku powinniśmy pochwalać wybór Niemców w stronę prawicowej partii, jako swoistą pobudkę ze złego snu.

Podziel się: