Przyszłość Tuska – co dalej z byłym premierem Polski?

Podziel się:
przyszłość tuska

Były premier Polski, obecny szef Rady Europejskiej, kończy swoją kadencję za prawie równy rok. Przyszłość Tuska stoi pod znakiem zapytania. Czy pozostanie przy swoim stołku kolejną kadencję? Czy wróci do polskiej polityki?

Przyszłość Tuska, mimo, że kończy on kadencję dopiero pod koniec maja 2017-ego roku, już jest na ustach mediów głównego nurtu w Europie. Prawo nie ogranicza go, co do podjęcia tej funkcji ponownie, a wielu dyplomatów zdradza, że z rozmów przywódców Unii Europejskiej, może on pełnić tą rolę aż pięć lat.

Początki podejmowania decyzji przez Radę Europejską, od której zależy ponowna elekcja Donalda T., zaczną się już na przełomie roku przyszłego i bieżącego. Donald Tusk ma spore szanse na przedłużenie swojego przebywania u stołka, gdyż respektowaną, choć niepisaną zasadą jest, że rolę przywódcy Rady powinna obejmować osoba, która była wcześniej premierem, lub prezydentem jakiegoś państwa członkowskiego UE.

Jednak z drugiej strony, na to, kto przewodzi Unii, powinna mieć wpływ siła poszczególnych państw, a Polska nie jest w tym sojuszu najsilniejsza. Kolejną sprawą jest to, że panuje tendencja do obsadzania wysokich stanowisk unijnych (i nie tylko) kobietami.

Unię najbardziej dzielą dwie partie: chadecja i socjaliści. Oprócz przekonań religijnych, nie ma w zasadzie różnic gospodarczych między tymi partiami. Ostatnie wybory do PE wygrali chadecy, z ramienia których obsadzono właśnie obecny fotel Donalda Tuska, a także stanowisko przewodniczącego KE (dostał je Luksemburczyk). Pomimo tego, że zapowiada się przechylenie szali na stronę socjalistów, okazuje się, że z umowy koalicyjnej między dwoma największymi partiami wynika, że kolejny przedstawiciel chadecji powinien objąć fotel przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, który obecnie jest obsadzony przez Niemca, Martina Schulza (z partii socjalistów).

Chadecy utracili władzę w wielu krajach UE ostatniego czasu, co może skutkować żądaniami socjalistów o fotel szefa Rady Europejskiej. W takiej sytuacji Donald Tusk zapewne, jeśli nie ubiegałby się o fotel M. Schulza, próbowałby kontynuować karierę polityczną w Polsce.

I właśnie coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje, że obecne wygłupy Komitetu Obrony Demokracji, które mają zjednoczyć wszystkie partie opozycji w wielką anty-PISowską koalicję, mogą zaowocować stworzeniem jednej listy wyborczej, z Donaldem Tuskiem na jej szczycie. Człowiek, który tak zniszczył Polskę, może powrócić na stanowisko premiera, dzięki lewicowej propagandzie pod wodzą głównie Mateusza Kijowskiego i Ryszarda Petru.

Pozostaje nam żyć w nadziei, że KOD prędzej czy później (oby prędzej!) przepadnie, a zmanipulowani wyborcy otworzą oczy.

 

 

Podziel się: