Recepta na Wielką Polskę

Podziel się:
recepta

Niejednokrotnie słyszymy od osób będących zwolennikami tzw. Wielkiej (obszarowo) Polski, że należy wreszcie upomnieć się o tereny należące obecnie do Ukrainy, Białorusi czy Litwy. Idąc tym tokiem rozumowania Polska będzie mocarstwem tylko wtedy, gdy jej obszar ulegnie zwiększeniu. Jednak gdy ktoś zapyta, jaka jest na to recepta, na propagatorów zdobyczy terytorialnych pada cień zastanowienia, bo sprawa zaczyna się komplikować.

Najprostszym wszak sposobem na powiększenie terytorium jest zbrojna agresja na państwo i zaanektowanie jego części. Zbyt dosłowne branie do siebie słów Hymnu, które brzmią „co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy” i brak jakiejkolwiek wyobraźni prowadzić może do takich twierdzeń. Przez szacunek do Czytelnika nie będę dłużej komentował takich pomysłów, a poddam jedynie pod rozwagę czy osoby tak twierdzące nie są internetowymi trollami.

Idąc jednak od absurdu, do tematów poważniejszych- sama koncepcja tzw. polskiego mocarstwa jest koncepcją dobrą. Każde państwo powinno stawiać sobie za cel nie tyle dominację, co przede wszystkim zabezpieczenie swoich interesów na każdym polu. Począwszy od najistotniejszego względu, czyli bezpieczeństwa, a kończąc na takich drobnostkach jak umiejętne propagowanie osiągnięć sportowych, czy kulturalnych. To jest klucz do sukcesu, który odnieść można na międzynarodowej arenie. Jednak same chęci, jak wiadomo, nie są wszystkim. Potrzeba tu również trochę innych czynników, jak szczęście czy umiejętności. Jednak bez nich może się jakoś udać, a bez chęci- nie.

Kto nie wspominał kiedykolwiek wspaniałych okresów I Rzeczpospolitej, gdy nasze państwo było największym mocarstwem Europy… Ale czy byliśmy nim przez samą tylko rozciągłość terytorialną, czy na odwrót- to wielki obszar był wynikiem naszej dobrej polityki? Jednak okres ten był stosunkowo krótki. Nie ma się co oszukiwać- sami jesteśmy sobie winni. W Polakach jest jakieś odwieczne zamiłowanie do wolności obywatelskiej, które nakazało iść nam ścieżką decyzyjności kolegialnej, podczas gdy rodzące się wówczas imperia dążyły raczej do władzy autorytarnej. Kolejną istotną sprawą jest nasze usytuowanie geopolityczne, czyli pozycja państwa na styku wschodu i zachodu. Państwa, które leży niemal w sercu Europy i które z każdej strony otoczone jest sąsiadami. Już z taktycznego punktu widzenia nasza pozycja nie jest najlepsza.

W Polakach coraz trudniej zaobserwować, niedawno jeszcze częsty, „kompleks Polaka”. Jest on spuścizną po komunizmie, który spowodował, że polska gospodarka musiała wstawać z ruiny, a wraz z nią siła nabywcza Polaków. Z całą stanowczością stwierdzam, że mocarstwowa pozycja jest możliwa tylko w dwóch przypadkach. Jednym jest kompletne zgnębienie jednostki, przez aparat ucisku, drugim zaś jest uwolnienie potencjału ludzkiego pozwalające im na bogacenie się. Polacy, jak wspomniałem wyżej nie lubią niewoli. A żadna nacja z całą pewnością nie lubi biedy. To właśnie walka z biedą. Nie przez dotacje, ale przez tzw. uprzejme zaniedbania prowadzić będzie do naszej siły. I to jest jedyna recepta.

Podziel się: