Ukraińcy przepraszają za zbrodnie na Wołyniu

Podziel się:
ukraińcy

Ukraińcy proszą o wybaczenie za zbrodnie przez nich popełnione i wybaczają zbrodnie i krzywdy uczynione wobec nich. Tak można spuentować list wystosowany przez byłych ukraińskich prezydentów i hierarchów kościelnych. To krótkie, ale zarazem treściwe zdanie daje wiele do nauki, nie tylko politykom, ale przede wszystkim obywatelom.

Polska i Ukraina to nie są dobrzy sąsiedzi. Nasza wspólna historia od lat targana była konfliktami, choć rzeczywista państwowość ukraińska kształtować się zaczęła dopiero w wieku XVIII. Jednak ciężko byłoby stwierdzić, że Ukraina to spójny twór państwowy. Już wielokrotnie wspominałem to w swoich wpisach (odsyłam do artykułu, który można znaleźć TUTAJ), że Ukraina od czasu uzyskania niepodległości jest rozbitym tworem, szarpanym wewnętrznymi konfliktami. W szczególności konfliktami interesów oligarchów, z których jednym bliżej do Rosji, innym do Unii Europejskiej. I nie ma się co oszukiwać- Ukraińcy są świadomi wszechobecnej mafii, a łapówkarstwo to ich zwyczajna cecha. Bez łapówki ani na krok, no chyba że po bułki do sklepu. Podczas protestów na Majdanie, z kijowskich składów broni zginęła niezliczona ilość pistoletów, karabinów i amunicji. Gdzieś się to „rozpłynęło”. Można się jedynie domyślać, że broń ta nie ma służyć do obrony ukraińskich domostw.

Ukraina jest więc tworem bardzo chwiejnym i- co istotne- niepewnym sąsiadem. Jednak pomimo swojej kozackiej krwi i buńczucznego charakteru trzeba zauważyć jedną, istotną sprawę- jest to ogromny rynek zbytu. Jest to państwo zamieszkiwane przez blisko 46 milionów osób, o powierzchni  dwukrotnie większej, niż Polska. Państwo, którego obywatele są biedni, a poziom życia w większości regionów jest na etapie polskich późnych lat 70 XX w. Ukraińcy, pomimo niewielkiej siły nabywczej, stanowią dla Polaków ewidentną szansę rozwoju. Już teraz kwitnie samochodowy handel, w którym udział biorą polscy pośrednicy przerzucający samochody z zachodu Europy, na Ukrainę. Rozwija się sektor budowlany, w których duże firmy z Polski, Francji i innych krajów bardziej rozwiniętych, wygrywają przetargi na budowę infrastruktury ukraińskiej. Firmy te nie dysponują zazwyczaj swoimi brygadami robotników, co zmusza ich do brania podwykonawców. Najczęściej są to podwykonawcy z Polski. Rynek kwitnie, jednak Ukraina wciąż nie jest terenem bezpiecznego inwestowania.

Nie ma co się oszukiwać. Nie jesteśmy wobec naszych wschodnich sąsiadów święci. Nawet jeżeli przytaczamy ewidentną przewinę Wołynia, to należy pamiętać o niepoważnym podejściu II Rzeczpospolitej do naszego- bądź co bądź- sojusznika. Wtedy to, zamiast wyrwać Sowietom kawał ziemi, pozwalający na utworzenie państw buforowych- w tym Ukrainy, zgodziliśmy się na faktyczne zawieszenie broni bez większych terytorialnych konsekwencji wobec ZSRR. Ukraińcy musieli poczuć się tą decyzją dotknięci. Choć nie mam zamiaru usprawiedliwiać ukraińskich mordów, to wiedzieć należy, że nasza historia również nie jest krystaliczna, choć rzeczywiście ludobójstw w niej brak.

Moim zdaniem czas najwyższy zerwać z przeszłością. Pamięć należy pielęgnować, ale niektórzy zapominają, że nie jest to wartość sama w sobie. Nie jest ona celem, a środkiem, który ma wykształcić świadomych polskich obywateli. Nie ma jednak szans, by na historii krzywd i żalu udało się zbudować jakąś racjonalną politykę. Polska musi wykorzystywać swoje szanse, które są szansami na wzbogacenie się. Wówczas nie będziemy mieć problemu z Ukraińskim nacjonalizmem, bo nacjonaliści ci będą u nas zatrudnieni. Pochowajmy potwory przeszłości, zacznijmy patrzeć w przyszłość.

Podziel się: