Zrozumieć Polaków. Część 1

Podziel się:
zrozumieć Polaków

Ależ się porobiło! Nasza reprezentacja narodowa, po pokonaniu reprezentacji Szwajcarii, jest w ćwierćfinale Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Jeszcze niedawno przekonujący do naszej mierności w kwestii piłkarskiej gry, muszą zmienić swoje podejście. Wychodzi im to dość opornie, ale bronią się, niczym nasi reprezentanci przed atakami Niemców. Jest to pierwsza część cyklu wpisów wyjaśniająca jak zrozumieć Polaków.

Nic nie dały szacunki specjalistów piłkarskich, wieszczących szansę na sukces naszych piłkarzy. W Polsce od wielu lat dominuje przekonanie o nieudolności i braku piłkarskiego kunsztu w reprezentacji. W połączeniu z zadziwiającą miłością do tego sportu w naszym kraju, robi się niezwykła mieszanka, która pobudza skrajne wahania emocjonalne. W ciągu krótkiego czasu nastrój może przejść od ekstazy, do rozpaczy, a w przypadkach skrajnych- nienawiści. Od mistrzostw świata A.D. 2002 w Korei i Japonii, po odpadnięciu naszej drużyny (nie grającej źle w eliminacjach) jeszcze w fazie grupowej, Polacy zaczęli się ze swoją sytuacją godzić. Duża część osób odczuwała nawet ulgę, gdy nasza drużyna nie zakwalifikowała się do rozgrywek, bo nie trzeba rwać sobie włosów z głowy i przełykać wstydu. Jednak coś się zmieniło, bo oto nasza drużyna nie tylko zremisowała z Niemcami w fazie grupowej, ale wyszła z niej bez straty gola. Pisząc te słowa wciąż jestem w emocjach po wczorajszym zwycięstwie nad Szwajcarią, więc nie będę szczędził słów krytyki wobec malkontentów.

Polacy szli na Mistrzostwa Europy we Francji z mocno nadmuchanym tzw. balonikiem. Oczekiwania wobec nich były tak duże, jak oczekiwania wyborców Korwin-Mikkego przed wyborami prezydenckimi. Na całe szczęście upuszczono z niego nieco powietrze przed pierwszym meczem fazy grupowej, bo dwa towarzyskie mecze nie były nam pisane. Oczekiwania automatycznie spadły, a zaczęło się narzekanie. Jak dziś pamiętam słowa znajomych wieszczących rychłą klęskę narodowych barw w piłkarskim turnieju. Ja zachowywałem odpowiedni dystans, choć nie byłem też wielkim zwolennikiem wieszczenia nieuchronnego sukcesu.

Jednak sukcesy sportowe nie okazały się wystarczającym powodem do domu dla części społeczeństwa. Wśród komentujących niezmiennie część stanowią malkontenci, mówiący o „beznadziejnej grze i braku pomysłu”, czy też o „nadmuchiwanym baloniku”, który niebawem pęknie. Tych ludzi już nie wyleczymy. Narzekali oni nawet, gdy podczas meczu z Niemcami kibice polskiej reprezentacji gwizdali, gdy przy piłce byli Niemcy… Wydaje mi się, że są to osoby z pewnym skrzywieniem. Tak przyzwyczaili się do pozycji tzw. chłopca do bicia, że starają się wręcz wymóc takie traktowanie. Mówiąc więcej, to nawet sami do takiego traktowania namawiają i przekonują. To podobnie jak masochista, który czerpie przyjemność z samookaleczenia. Jednak nie ma ani słowa krytyki wobec mało eleganckich zachowań wśród innych uczestników. Jak więc zrozumieć Polaków?

Najzabawniejsze, choć może wcale nie poprawiające humor, jest to że piłka nożna jest drobnym przykładem, który budzi wielkie emocje. Pomyślmy więc jakie odczucia musi w narodzie budzić polityka, która dotyczy każdego z nas bezpośrednio. To drobne spostrzeżenie, które zawarłem w tym artykule jest jedną z obserwacji, które będę na bieżąco przytaczał. Nie sądziłem jednak nigdy, że piłkarskie mistrzostwa Europy będą takim emocjonalnym wyzwaniem.

Podziel się: